Blog > Komentarze do wpisu
Pierwsze spotkanie z Marininą

Pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Marininej okazało się całkiem przyjemne. Przeczytałam "Ukradziony sen", ale przyznam szczerze, że gdybym miała sięgnąć po inny tytuł tej autorki - to tylko pochodzący z biblioteki.

Intryga w "Ukradzionym śnie" jest całkiem niezła. Główna bohaterka nie wzbudziła u mnie szczególnych emocji, żadna inna postać również. Moją uwagę zwróciły relacje damsko-męskie. Na wielu książkowych blogach spotkałam się z zarzutami wobec Larssona, że stworzył jakieś nieprawdopodobne konfiguracje, mogące zrodzić się tylko w męskim umyśle. Kryminał Marininy podważa te zarzuty.

Nie mogę nie wspomnieć o fragmencie, który mnie rozbawił/zażenował - "otworzyła telewizor". Błąd w tłumaczeniu?

Strasznie denerwowało mnie nazywanie jednego bohatera kilkoma różnymi imionami, co jest charakterystyczne dla rosyjskiej kultury. Każda męska postać musi choć raz zostać określona jako Aleksander jakiś tam.

Napięcie rośnie wraz z ilością stron, co na pewno należy do pozytywów książki. "Ukradziony sen " to lekki kryminał, jakich wiele. Szybko się czyta i szybko zapomina.


Ocena: 4/6

wtorek, 15 czerwca 2010, anaman

Polecane wpisy

Komentarze
beatrix73
2010/06/16 17:56:14
Lubię kryminały Marininy, faktycznie są to lekkie książki, ale dobrze się czyta, a mentalność Rosjan i ich przyzwyczajenia ciekawie nakreślone. Ale dokładnie to samo mam z tymi imionami. Czasami zanim się zorientowałam o kogo chodzi, był koniec książki. Poza tym kryminały Marininy są całkiem dobre.
-
2010/06/16 20:08:12
Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam z rosyjskimi imionami problem:)