|
sobota, 06 lutego 2010
Styczeń / luty
Styczeń był dla mnie długim i wyczerpującym miesiącem. Niestety tak samo zapowiada się marzec i kwiecień oraz początek maja, ale po nich będę miała, mam nadzieję, długie i wspaniałe wakacje:) W związku z zaistniałymi okolicznościami przeczytałam zaledwie 3 tytuły, skromne objętościowo. Na półce mam wiele kuszących pozycji i mam nadzieję, że luty będzie miesiącem błogiego czytania. Pierwszą lekturą w 2010 r. była, dla odstresowania, "Infekcja" Tess Gerritsen.
Jest to kolejny kryminał medyczny tej autorki, nic innego zresztą chyba nie pisze. Książka w miare wciągająca, lepsza od poprzedniej Gerritsen, ktorą czytałam. Stwierdzam, że za dużo mam medycyny na codzień, żeby mnie to jeszcze w książkach "kręciło". Wydaje mi się ta medyczna część taka wymuszona, jednoznaczna. Nie przekonuje mnie. Książka dobra na powrót do czytania po wyczerpującej. wymuszonej przerwie. Ocena: 4/6 Nareszczie przeczytałam "Drogę" Cormaca McCarthy'ego.
Świetna książka, niesamowity klimat zagrożenia. McCarthy zmusza do zatrzymania się i pomyślenia - dokąd zmierza świat i jak to się wszystko skończy. Mam nadzieję, że niekoniecznie tak, jak w "Drodze". Uderzył mnie w tej książce najbardziej pewien paradoks. Z jednej strony zupełna beznadzieja, ciemność, mrok, bo nie ma już nic; z drugiej jednak wola przetrwania, rozniecanie iskierek, że się uda i warto, trzeba iść, nie wolno się poddawać. Warto sięgnąć, gorąco polecam. Ocena: 5.5/6 Kilka dni temu zapoznałam się, w ramach przygotowań do sztuki teatralnej, na którą się wybieram, z "Pannami z Wilka" Jarosława Iwaszkiewicza.
Może nie jest to porywający utwór, ale z pewnością ciekawe doświadczenie. Niespełna czterdziestoletni Wiktor Ruben po stracie przyjaciela przyjeżdża do wujostwa na wieś, gdzie w pobliskim dworku, w gronie kilku panien, spędził młodzieńcze lata. Odżywają wspomnienia, dawne nadzieje, nostalgia wylewa się z każdej strony "Panien ...". Będąc mniej więcej w wieku, który tak rzewnie rozpamiętuje Wiktor, zastanawiam się, co mi uda się w życiu zrealizować. Czy każdy doświadcza takiego rozczarowania i żałuje minionych lat młodości? Czy zawsze znajdujemy wydarzenie/osobę, w przypadku Wiktora wojnę, którą możemy obarczyć winą za to, jak potoczyły się nasze losy? Pytania bez odpowiedzi. Mam nadzieję, że w wieku 40 lat (który, nota bene, wydawał mi się niedawno jeszcze wiekiem starczym, ale perspektywa się zmienia, prawda?;), będę mogła spokojnie powiedzieć "Niczego nie żałuję". Teraz czekam na wersję teatralną "Panien z Wilka". Ocena: 4/6 Nie napiszę, co obecnie czytam, by udało mi się skończyć to ambitne dzieło;)
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Podsumowanie 2009
Rok 2009. sponsorowała liczba 42. Uznaję to za wynik średni, lepszy niż w 2008 roku o prawie 10 pozycji. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności "życiowe" zupełnie niezwiązane z literaturą, mogę chyba być z siebie zadowolona. Wydaje mi się, że najwięcej na mojej przeczytanej liście kryminałów; niestety tylko 2 książki w języku angielskim, ale dwie kolejne, które zaczęłam czekają na ciąg dalszy. Nie będę pisać o książce roku, napiszę, jakie książki zostały mi w pamięci. Na pewno sięgnę jeszcze po piękną "Dziewczynę z zapałkami" Anny Janko. Bardzo podobał mi się "Lektor" B. Schlinka, zarówno książka, choć wiadomo lepsza, jak i film. Porażką roku ogłaszam bez najmniejszych wątpliwości "Efekty świetlne" M. Beverly - Whittemore. Żałuję książek niedokończonych, które mam w zakładce czytam. Jakaś klątwa chyba wisi nad tą zakładką - jeśli umieszczę tam dany tytuł, czytanie idzie mi bardzo opornie. Z postanowień na 2010 Rok nie mogę w zasadzie pochwalić się czymś niebywałym. Chcę utrzymać, a najlepiej zwiększyć ilość czytanych książek. Najważniejsza jest jednak jakość, nie zapominajmy;) Może w tym roku uda mi się podejść do "Czarodziejskiej góry"? I koniecznie choć jedna książka w języku angielskim na 3 miesiące. Poza tym, może trochę więcej pozwalać sobie na kupno książek? Mam nadzieję, że dam sobie radę nie gorzej niż w roku ubiegłym, choć 2010 będzie rokiem bardzo naukowym dla mnie, co zapowiada brak wolnego czasu. Pozdrawiam noworocznie:) A.
środa, 30 grudnia 2009
Ostatni wpis w 2009. roku!
Żegnam się już z Wami w tym roku. Wyjeżdżam na kilka dni i po powrocie dokonam książkowego podsumowania, bo może się jeszcze co nieco zmienić w moich lekturach:) Mam przynajmniej nadzieję na "skonsumowanie" jeszcze dwóch książek:) 2010 będzie ważnym dla mnie i bliskich rokiem, wiele zmian się szykuje, końców i początków. Oby wszystkie były pozytywne. Jak powiedział Tomasz Mann: "Być zadowolonym z siebie - to największe szczęście". Tego życzę Wam wszystkim i sobie na Nowy Rok. Pozdrawiam serdecznie! A.
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Zapomniany ogród
"Zapomniany ogród" Kate Morton przeczytany, czyli pierwsza gwiazdkowa książka za mną;) Przy okazji muszę się przyznać, że nie mogłam się powstrzymać i kupiłam dzisiaj Charlotte Link "Ostatni ślad". Kusiła mnie już przed Świętami, mam nadzieję, że nie będę żałować. Wracając do "Zapomnianego ogrodu", jest to niestety książka typowo dla kobiet. Przyznaję jednak bez bicia, że mimo to mi się podobała. Nieco denerwowały mnie główne bohaterki - Nell i Cassandra. Szczególnie losy Cassandry, do bólu przewidywalne i właśnie tak charakterystycznie banalne, które pojawiają się typowo w książkach dla kobiet, i mają jak sądzę, chwytać za serce, działały mi na nerwy. Historia Elizy i Rose, dla odmiany, bardzo przypadły mi do gustu. Mam jakąś słabość do historii z XIX/XX. wieku, szczególnie gdy akcja toczy się w Londynie lub jakimś niesamowitym dworze. Służba, straszna Pani domu, tajemniczy Pan - to mi się podoba:) Sztuką przez duże S na pewno bym tej powieści nazwała (a z taką opinią, o zgrozo, się spotkałam). Czyta się jednak fajnie i w wolnej chwili można sięgnąć, bo to z pewnością dobra lektura na zrelaksowanie się.
Ocena: 4/6
piątek, 25 grudnia 2009
Świąteczny stosik spod choinki i życzenia
Gwiazdor się spisał, co prezentuję poniżej:)
Od góry: Jose Saramago " Miasto białych kart" Kate Morton "Zapomniany ogród" Joyce Carol Oates "Moja siostra, moja miłość" Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać choć dwie do końca roku, bo styczeń zapowiada się pracowicie i poczytać dla przyjemności będę mogła dopiero po 20. Z okazji Bożego Narodzenia życzę Wam dużo radości, czasu na przyjemności i wszystkiego dobrego! A. Zachowaj spokój Cobena,czyli bywało lepiej
Przeczytałam jeszcze przed Świętami. W zasadzie nie jest to książka, która zasługuje na wielką recenzję. Powiem krótko - czytałam Cobena w lepszej formie. Intryga bardzo szeroka, rozkręca się około setnej strony. Prawdopodobieństwo wydarzeń raczej niskie, odrobinę przypomina mi ta książka "Dziesiąty krąg" Jodi Picoult. Przeczytałam, ale bez specjalnych emocji. Jeśli nie macie nic innego do czytania, można sięgnąć. Ocena: 3,5/6
niedziela, 20 grudnia 2009
Miasto ślepców
Świetna, wartościowa książka, od której nie można się oderwać. Saramago otrzymał w 1998 roku Nagrodę Nobla, tak więc mogę na swojej noblowskiej liście odhaczyć kolejnego autora. Styl Saramago charakteryzują długie zdania oraz niekonwencjonalna interpunkcja. Dialogi nie są wyszczególnione w tekście, stanowią integralną część akapitu - sprawia to wrażenie zapisanego ciągu myśli, gdyż w narracji praktycznie nie ma przystanków. Czytelnik niejednokrotnie gubi się w dialogach nie wiedząc czy faktycznie zostały one wypowiedziane, czy są to tylko fragmenty myśli bohaterów. Wiele zdań ciągnie się przez całą stronę: w miejscu gdzie inni autorzy postawiliby kropkę, Saramago konsekwentnie stawia przecinek. Mimo to czytelnik szybko przyzwyczaja się do tego stylu i rytmu narracji. [za wikipedią] Poza niekonwencjonalnym stylem, Saramago ma coś do przekazania. Wnioski z lektury można wysnuć różne, poczynając od politycznych, na egzystencjalnych kończąc. Pewnego zwyczajnego dnia ludzie zaczynają ślepnąć. Nie ma schematu, wg którego choroba postępuje, kogo dotyka. Ludzie widzą mleczną biel, świat ogrania "biała zaraza". Jest jednak jedna osoba - kobieta, która nadal widzi. Początkowo, pełna strachu, ukrywa przed innymi, że jest zdrowa. Jak okazuje się z biegiem wydarzeń, zdolność widzenia w świecie ślepców, to dramatyczny dar. Pomaga przeżyć, ale zadaje ból. Najbardziej przerażające w całej tej historii jest jej wysokie prawdopodobieństwo. Nie mam na myśli nagłej utraty wzroku przez ludzką populację, ale tego, jak w obliczu podobnego stanu nadzwyczajnego i niespodziewanego, mogą zachować się ludzie; co zresztą udowodnili w czasie wojen i innych tragedii. Na codzień nie zastanawiamy się raczej nad tym, jak okrutny i zwierzęcy potrafi być człowiek; ile w nas samych drzemie brutalności, pierwotnych i dzikich instynktów. "Miasto ślepców" przypomina w bolesny sposób, że człowiek, choć nie lubi o tym pamiętać, to zwierzę. W dodatku zwierzę, które swoje możliwości wyróżniające go od innych gatunków, wykorzystuje często, by czynić zło. Ciekawy i nietypowy jest sposób narracji i przedstawienia postaci. Sarmago pokazuje niejednoznaczność moralną, gdzie obok po prostu złych ludzi, są osoby, z którymi czytelnik mógłby się identyfikować. Każdy z grupy głównych bohaterów ma jakąś tajemnicę, przeszłość niekoniecznie kryształową. Jest też teraźniejszość, w której okolicznośći zmieniają kwalifikację czynu, a mimo to trudno pewne rzeczy zaakceptować. Zbieram się powoli do obejrzenia filmowej adapatcji, a Was zachęcam do lektury, bo naprawdę warto! Ocena: 5/6
niedziela, 06 grudnia 2009
Mikołajki
Jakoś ostatnio kiepsko u mnie z czytaniem. Na mojej liście lektur same "cegły", które nijak nadają się do torebki, a czasu na czytanie w domu brakuje. Z tego powodu bardzo ucieszył mnie podarek od św. Mikołaja - "Miasto ślepców" Jose Saramago. Od razu zachciało mi się czytać!:)
A czym Was obdarował św. Mikołaj?
środa, 25 listopada 2009
Biała przygoda
Nareszcie udało mi się coś przeczytać!:)
Książka Stef Penney czekała na swoją kolej prawie 2 lata! Nie mogłam się do niej zabrać, lekko nastraszona przez siostrę, czy aby nie będzie to jakaś ckliwa historyjka. "Czułość wilków" to przede wszystkim ciekawa powieść przygodowa, z którą już dawno nie miałam do czynienia. Jest otulona puszystą bielą śniegu, co wprowadza nas w niesamowitą atmosferę - tylko dzika natura i my. Teoretycznie najważniejszy jest wątek kryminalny, lecz stanowi on tylko pretekst do poznania bohaterów. Bohaterowie są różni, jest ich wielu, a każdy inny. Autorka interesująco przedstawia ich umysły, ukryte pragnienia, potrzeby. Często przemyślenia, szczególnie kobiecych postaci, zmuszają do zastanowienia; dzieje się to w niewymuszony sposób, ot tak, co sądzę, warto docenić. "Czułość wilków" to dobra powieść, sprawnie napisana. W sam raz na jesienną słotę. Ocena: 5/6 Tymczasem muszę się pochwalić moją nową zdobyczą - prezentem :) "Życie na miarę literatury" autorstwa Michała Pawła Markowskiego. Zapowiada się wyśmienicie!
niedziela, 08 listopada 2009
Stieg Larsson - ostatnie starcie
Szkoda, że to już ostatnia część, bo choć przewidywalna, to jednak przyjemna. Bez wahania stwierdzam, że "Zamek..." jest najsłabszym ogniwem trylogii. Pierwsze 200-300 stron szło mi dość opornie. Na szczęście potem zaczęła się wartka akcja i nagle okazało się, że już zaraz koniec. Nie wiem, jak inni, ale podczas lektury cały czas czułam nadciągającą chmurę happy endu. W pewnym momencie pojawiło się światełko w tunelu. Myślałam, że może jednak ktoś zginie, a Larsson czymś zaskoczy. Nadzieje okazały się płonne. Może po dwóch poprzednich, świetnych tomach, tak stać się musiało. Nastąpiło zmęczenie materiału? Rzadko któremu autorowi udaje się w ogóle dorównać poziomem do pierwszej genialnej książki, Larsson tego dokonał. Niestety, "Zamek..." troszkę mnie rozczarował, choć z drugiej strony jest podsumowaniem, zamknięciem i dopełnieniem poprzednich dwóch tomów. Finalne rozstrzygnięcią nie pozostawiają już miejsca na nowe zagadki. Tego mi właśnie zabrakło - czegoś nowego, dużego (wątek stalkera Eriki jest poboczny i można go rozwikłać z marszu). Nie mogę przemilczeć tytułu. Jest wręcz odpychający i nieco śmieszny. Wiem, że angielski też, ale po prostu mi się nie podoba. "Zamek z piasku, który runął" dobrze się czyta i nie trzeba zarywać nocy, co dla niektórych może być zaletą:) Dla fanów Stiega Larssona lektura obowiązkowa, reszta może sobie darować. Ocena: 4.5/6 |
Archiwum
Zakładki:
Czytam
Przeczytane 2010
Przeczytane 2009
Przeczytane 2008
Warto zajrzeć
|